Test drogowy

Test drogowy

Le Żuk wybrał się na małą wycieczkę. Na sobotę zaplanowaliśmy przejazd do Radomia po box dachowy w rozmiarze gustownej trumienki, za jedyne 150 zł, z pewnej ręki. Kolejnym punktem wycieczki był przejazd z Radomia do naszego rodzinnego Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie zaopatrzyliśmy się w zestaw słojów z pożywieniem do stolicy;-)
Deska podczas jazdy
W niedzielę przejechaliśmy z Piotrkowa do Warszawy po gierkówce, czyli zacnie wyremontowanej dwupasmówce z Katowic. Auto spisało się po prostu na medal. Wszystko (prawie) działało bez najmniejszego zarzutu, nic (prawie) nie odpadło i nie dzwoniło. Żuk prowadził się jak przyzwoita panna z dobrego domu, czyli wyśmienicie. 
Pora na nieco twardych i rzeczowych faktów. Przejechaliśmy ok. 360 km od tankowania, pomiar według GPS, bo licznik jeszcze nie działa – spalanie wyszło równe 10 litrów na setkę, przy czym ok. 50 km z trasy to jazdy po mieście. Wynik uważam za bardzo przyzwoity i liczę że utrzyma się podczas jazdy w Złombolu. Cała trasa została przejechana z prędkością w przedziale pomiędzy 70-85 km/h (mowa o odcinkach gdzie nie musiałem zwalniać). Żuk bez problemu przyspiesza, w niektórych przypadkach podczas ruszania pomijałem jedynkę i startowałem wprost z dwójki – ruszał bez zająknienia. Rozpędziłem się do 100 km/h na gierkówce – prędkość została osiągnięta bez piłowania – chętnie przyspieszył i czułem ze jeszcze da się coś więcej uzyskać, ale odpuściłem;-)
Zainstalowany box dachowy 
Pomiary hałasu wypadły znakomicie. Przy pozamykanych oknach i dachu, na wolnych obrotach, rozgrzany silnik generuje 60-62 dB. Przy 80 km/h hałas rośnie do – uwaga – 70 dB!!! To doskonały wynik, spokojnie można rozmawiać bez podnoszenia głosu. Po otwarciu dachu i okien niestety hałas nieco rośnie, ale nadal nie zabija;-)
Jamnik na ukochanych przez niego fotelach z BX. Śpi jak zwykle.
Strzałem w dziesiątkę okazały się koła. Wybór 15″ felg od Suzuki i opon typu AT z największym profilem jaki był dostępny czyli 195/80 dał Żukowi bardzo dobre prowadzenie na suchej i mokrej nawierzchni, oraz kompletną niewrażliwość na łączenia asfaltów, lub szczeliny dylatacyjne na betonowych nawierzchniach. Nie czuć i nie słychać absolutnie momentu przejazdu przez takie detale. Nie znam innego auta z tak dobrym wybieraniem tego typu nierówności (a jeździłem hydropneumatykami i luksusowymi limuzynami). 
Po dogłębnej analizie – okazało się że Le Żuk to SUV 😉 Definicja takiego pojazdu jest tak szeroka, że bez problemu się w niej mieści;-) Zobaczcie zresztą sami – w Wikipedii. Ktoś może powiedzieć że powinien być luksusowo wyposażony – ależ jest. Ma 10″ nawigację na której można grać, albo oglądać filmy porno, ma wygodne fotele, dużo miejsca na nogi, porządnie grające audio (nie jeden się już zdziwił), instalację 230V, lodówkę (w bagażniku), osłony przeciwsłoneczne podświetlane i z lusterkami i jeszcze sporo innych drobiazgów. Ma też wysokie zawieszenia, terenowe ogumienie i niejednemu „SUVowi” wtłukłby w terenie niemiłosiernie;-) 
Podsumowując – trasa dała sporo informacji, wiem ze damy radę w razie konieczności jechać nim po autostradzie, wiem też że nie umrzemy po drodze poprzez zamęczenie hałasem;-) Muszę wymienić jeden hebel bo się popsuł (odłącznik głównego akumulatora), oraz założyć nową linkę prędkościomierza i reduktor do jej obrotów (znalazłem odpowiedni, po małej przeróbce będzie ok). Do startu pozostało 20 dni – jesteśmy z grubsza gotowi;-)

Leave a Reply