Taki prosty wpis…

Taki prosty wpis…

Tak sobie siedzę w domu i rozmyślam o planach na przyszłość, analizuję detale Husaria Rally, którą przecież zrealizujemy jako pierwszą imprezę już niebawem. I naszła mnie nutka nostalgiczna. Jest koniec października, błyskiem minie listopad i grudzień. A w styczniu kolejna rocznica kupna Żuka. Kupiliśmy go z Sylwią przecież w zaraz na początku 2014 roku. W ciągu ośmiu miesięcy zmienił swoje oblicze i we wrześniu tego roku zawiózł nas do Hiszpanii  w ramach Złombola 2014…

Żuk początek 01

W 2015 pokonaliśmy nim Złombol 2015, a że było nam mało doznań – zaliczyliśmy trasę bałkańską – w sumie prawie 7 tysięcy kilometrów. Styczeń 2016 – start w Budapeszt-Bamako. Teraz stoi i odpoczywa. Ale gotowy do kolejnej drogi.

W ciągu tego czasu nasze wspólne życie zmieniło się bardzo. Trzy takie duże imprezy i cała plejada mniejszych, w tym Rajd Żuka, spotkania YoungTimer Warsaw, kilka występów na różnych imprezach (Auto Nostalgia jako eksponat). Poznaliśmy masę wspaniałych ludzi, zobaczyliśmy kawał świata. A ja napisałem książkę, bo wreszcie miałem TEMAT 😉 A na deser postanowiliśmy bardzo serio zrealizować wszystkie nasze podróżnicze plany. Dlatego w kwietniu znalazłem się w Wielkiej Brytanii. Sylwia przybędzie niebawem, znowu zamieszkamy razem. Codziennie będziemy zwiedzać nowy dla nas kraj, poznawać go i zarabiać na dalsze trasy. Bo prawda jest bolesna – sponsoring można mieć jak się ma dobre nazwisko, bywa się w telewizjach i tak dalej. Jak się jest Filipem Chajzerem, Martyną Wojciechowską, albo Kwadransem w WC. Zwykły obywatel nie ma co marzyć, dlatego tak jak napisałem w mojej książce – koniec marzeń o niebieskich migdałach i sponsorach. Dupa w górę i do roboty za prawdziwe pieniądze. I to działa. A że czasem konieczne są wyrzeczenia? No cóż – dzięki nim sukces ma lepszy smak…

Sami zarobimy na podróże, sami je zrealizujemy. To najlepszy sposób na urzeczywistnienie marzeń, o ile tylko naprawdę się tego chce. Bo jeśli nie – to można dalej opowiadać sobie bajeczki dla uspokojenia sumienia;-) Zawsze powtarzam – „Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia!”.

Aha – Żuk dojedzie do UK wracając z Gruzji. Opcjonalnie pozostanie w Polsce do czasu wyjazdu do Mongolii – tego jeszcze nie ustaliłem…

okladka

A teraz na dokładkę sukcesu – wisienka na torcie – trzy notki o wyprawie Żukiem na Saharę, wraz z fragmentami mojej książki – na stronie National Geographic! Jest się czym pochwalić;-) Poniżej linki, a  każdym z nich niepublikowany nigdzie indziej fragment tego co napisałem. Jeśli jeszcze nie czytaliście – może to Was zachęci do zapoznania się z całością;-)

Część pierwsza – http://www.national-geographic.pl/traveler/adventure/ten-czlowiek-przejechal-cala-sahare-starym-zielonym-zukiem-ktorego-sam-przerobil-co-za-przygoda-odcinek-1

Część druga – http://www.national-geographic.pl/traveler/adventure/diabli-wiedza-co-tutaj-zyje-przeczytaj-o-przygodach-polskiej-ekipy-jadacej-zukiem-przez-sahare-odcinek-2

Część trzecia – http://www.national-geographic.pl/traveler/adventure/jestem-jak-tomek-wilmowski-wyprawa-starymi-samochodami-przez-sahare-odcinek-3

Leave a Reply