Saint-Tropez w pigułce

Miejscowość Saint-Tropez została rozsławiona na całym świecie dzięki słynnemu filmowi komediowemu „Żandarm z Saint-Tropez” z Louisem de Funes w roli głównej. Film powstał w 1964 roku i od tamtej pory małe miasteczko stało się sporym ośrodkiem turystycznym, niestety nie najtańszym. 
Saint-Tropez ma bardzo ciekawe położenie, ponieważ leży „plecami” do Morza Śródziemnego i znajduje się nad niedużą zatoką o tej samej nazwie – Saint-Tropez. Oczywiście niesie to ze sobą również pewne niedogodności – w tym bardzo utrudniony dojazd i wyjazd.
Remont w całej okazałości
Zajrzeliśmy do Saint-Tropez w czasie powrotu do Polski w ramach rajdu Złombol. Chcieliśmy koniecznie postawić naszego Żuka przed słynnym „komisariatem”, ale niestety w dniu naszej wizyty budynek otoczono sporej wysokości parkanem i przystąpiono do jego remontu.  Udało nam się jednak na chwilę wcisnąć za ogrodzenie i zrobić fotkę naszej ekipy ze słynnym budynkiem w tle. Załogi które zaliczały Saint-Tropez w drodze do Hiszpanii – bez problemu podjeżdżały i robiły fotkę. Nadrobimy następnym razem foto z autkiem;-)
Budynek jest (a teraz to pewnie „był”) w dość słabym stanie technicznym, stąd decyzja o remoncie. Co ciekawe – tam nie ma posterunku Żandarmerii, filmowcom ten budynek widocznie bardziej się podobał niż rzeczywisty (a może chodziło o niekrępowanie pracy żandarmom). Prawdziwy posterunek jest jakieś 500 metrów dalej, w centrum miasteczka. 
Prawdziwy budynek Żandarmerii w Saint-Tropez
Filmowy budynek jest w miarę ładnie utrzymany od przodu, bo tył szału nie robi. Miejmy nadzieję że remont będzie kompleksowy i spowoduje że obiekt wyładnieje. Popatrzcie sami na tył – co ciekawe to właśnie tył jest widoczny z mariny;-)
Przed budynkiem znajduje się murowany kiosk z pamiątkami. Nie ma to jak robić biznes na Żandarmie przez tyle lat;-)
Saint-Tropez to nie jest jakaś wielka metropolia. Raczej niewielka mieścina, położona wśród wzgórz, z trudnym dojazdem i wyjazdem, bo jest tylko jedna, zdaje się że wiecznie zakorkowana droga. Nie ma jak jej objechać, czy też ominąć w sensowny sposób. Tak więc pakując się tam na zwiedzanie – zarezerwujcie sobie dobrą godzinę na wyjazd z powrotem. Samo obejście miasteczka zajmuje może ze dwie godziny, ale sądzę że warto się wybrać. Sporo fajnej architektury śródziemnomorskiej, ładnie wypełniona marina, gdzie kosztowne jachty robią spore wrażenie. Uprzedzam że miasto jest po prostu drogie. Wszystko kosztuje więcej niż gdzie indziej, bo to ukochany kurort ludzi majętnych, a sześć tysięcy stałych mieszkańców musi zarobić na cały rok podczas sezonu. Prawie jak nad Bałtykiem;-)
Bardzo ciekawy jest budynek kapitanatu portu – kamienna elewacja przyciąga wzrok, a nietypowa forma zapada w pamięć.
Wjeżdżając do Saint-Tropez pamiętajcie o płatnym parkowaniu. Bez większego problemu udało nam się zaparkować dwa Żuki i Wartburga na zwykłych miejscach dla aut osobowych, parkowanie najtańsze nie było – 3 Eur za godzinkę. Nie wiem jednak jak to wygląda w sezonie – może być dużo ciężej. Parkingów generalnie było sporo, ale miejsca zajęte. 
Udało mi się spotkać w Saint-Tropez dwie sztuki Citroena Mehari – kultowe auto z Żandarma. Jedno w świetnym stanie, prowadził pan w swetrze, a druga maszyna stała „porzucona” na parkingu – pająki robiły w niej swoje sieci. 
Wyjeżdżając już z Saint-Tropez warto zatrzymać się po drugiej stronie zatoki, w okolicy St. Maxime i popatrzeć jak malowniczo wygląda słynne miasteczko…
Dla miłośników dogłębnego zwiedzania kilka informacji dodatkowych. W Saint-Tropez znajduje się Muzeum Motyli i zawiera ok. 26 000 obiektów do oglądania. Mieści się przy 9 rue Etienne Bemy i jest czynne cały rok. Drugim ciekawym obiektem jest Cytadela ze znajdującym się w środku Muzeum Marynarki Wojennej. Czynne codziennie z wyjątkiem wtorków. W miasteczku jest też cała masa rozmaitych galerii prezentujących rozmaitą sztukę, w cenach zazwyczaj z kosmosu;-)
Podsumowując – jeśli ktoś chce poczuć klimat bogactwa, szpanu, luzu, pochodzić uliczkami gdzie przemieszczali się Brigitte Bardot, Mick Jagger, Bruce Willis, George Cloney i Jack Nicholson – to nie da się lepiej trafić;-)

Leave a Reply