Spanie w hamaku

Spanie w hamaku

Ten rok zdecydowanie upłynął pod znakiem hamaka. Miałem dość rozstawiania klaustrofobicznych namiotów i męczenia się w nich ze spaniem i zwijaniem. Do tego dochodziła jeszcze walka z cienką, zwijającą się karimatą, albo dmuchanie materaca. A na deser przy składaniu trzeba było czekać aż namiot odparuje wilgoć i choć trochę podeschnie. Było to szczególnie istotne kiedy miał być złożony na magazyn – zwinięty mokry, szybko i sprawnie pleśniał. 
Swój hamak kupiłem od DD Hammocks w zimowej promocji. Wybrałem wersję impregnowaną modelu Frontline, z moskitierą, rękawem transportowym i tarpem 3×3 m. Przetestowałem dopiero kilka miesięcy później i już po pierwszej nocy wiedziałem że kocham spać w ten sposób. Później było kilka następnych nocy w hamaku, a latem wyjazd na kajaki gdzie musieliśmy z Sylwią zabrać namiot, bo nie mieliśmy jeszcze drugiego hamaka. Spanie w namiocie przez dwie noce odebrałem jako torturę. Po powrocie zapadła decyzja o zakupie hamaka dla Sylwii, szczególnie że czekał nas Złombol. 
Dziki nocleg w Katowicach przed startem Złombola
Zdecydowaliśmy się zostać oficjalnym dystrybutorem hamaków DD Hammocks w Polsce i tak też zrobiliśmy jako Tier One. W pierwszej paczce przybył też hamak dla Sylwii – model jak mój, ale bez impregnacji. Pierwsze testy tego hamaka, oraz wiązania obu hamaków do auta przeprowadziliśmy tuż przed Złombolem. Opisałem je tutaj. Sylwia była zachwycona po pierwszej nocy, tak samo jak ja pół roku wcześniej. To po prostu urzeka. 
Podczas całego Złombola nie spędziliśmy ani jednej nocy w żadnym namiocie (na wszelki wypadek zabraliśmy dwa różne;-), spaliśmy wyłącznie w hamakach. Nic nas nie bolało, nie uwierało, budziliśmy się wyspani i za żadne skarby nie zamienimy naszych hamaków nawet na wygodną przyczepę kempingową;-) Mocowaliśmy je za pomocą karabińczyków alpinistycznych do bagażnika dachowego w Żuku, a drugą stroną do dowolnego drzewa. Nad hamakami przez pierwszych sześć nocy rozwieszaliśmy tarpa, czyli specjalną impregnowaną płachtę, o rozmiarze 4,5×3 m. Pokrywał on spokojnie oba hamaki i zapewniał im pełną ochronę od deszczu. 
Oba hamaki są identyczne, poza impregnacją (i kolorem;-). Ten bez impregnacji jest przewiewniejszy, ale nie można go rozbić jak namiotu na ziemi. Impregnowany jest odporny na wiatr (ale ciało i tak się wychłodzi w takich warunkach), ale jego wadą jest większa sztywność tkaniny. Impregnowany można też z braku drzew rozłożyć i zakotwiczyć szpilkami do ziemi, a następnie zawiesić nad nim tarpa. Do tego celu wystarczą dwa np. kije od nordic walking, a linki odciągowe są przy tarpie.
Pora na kilka słów o hamakowaniu – co z czym i dlaczego;-)
Hamak, jako czterdziestolatek z małym hakiem, zdecydowanie polecę osobom po czterdziestce właśnie, które nie lubią rano długo wracać do rzeczywistości i odkrywać nowych ścięgien i mięśni, szczególnie tych przykurczonych. W hamaku śpi się porównywalnie do łóżka wodnego. Ciało leży na napiętej tkaninie, dzięki czemu nie uwiera nas kompletnie nic, pod warunkiem że nie położymy się w bojówkach z wypchanymi kieszeniami. Przed pójściem spać należy wyjąć wszystko z kieszeni, szczególnie jeśli zamierzamy spać w tzw. „opakowaniu”, czyli bez rozbierania (bo czasem bywa zimno itp.) Kluczyki od samochodu i telefon chowamy w kieszonkach wszytych w hamak (są cztery, po dwie na każdym końcu).
W hamaku śpi się na wznak, lub na boku. Niestety nie da się na brzuchu, ale można wykonać jakieś kombinowane figury;-) Co ciekawe – jako miłośnik spania na brzuchu własnie – nie miałem najmniejszego problemu z zaśnięciem w hamaku. Można położyć się idealnie wzdłuż hamaka – wówczas śpimy w takiej pozycji jak układa się hamak, lub lekko po skosie – wtedy śpimy na płasko. 
Wiele osób martwi się co z butami. Jest kilka opcji. Ja stosuję karabińczyki za pomocą których przypinam buty za sznurowadła do głównej taśmy nośnej hamaka (albo wiążę bez karabińczyka dodatkowego), lub po prostu stawiam buty pod hamakiem. Kiedy rozwieszony mam tarp – wieszam buty pod nim, na lince na której jest napięty. Generalnie buty nie zaprzątają mi głowy – ważne ze się znakomicie wyśpię i taki drobiazg mi w tym nie przeszkodzi – jakoś trzeba sobie radzić;-)
Fantastycznie śpi się w hamaku bez tarpa (o ile pogoda pozwala). Widać niebo, chmurki, księżyc, a jeśli śpimy w dziczy – można spokojnie obserwować zwierzęta itp. Uczucie obcowania z naturą jest po prostu pełne.
Samo wchodzenie do hamaka wymaga pewnej praktyki, są bowiem dwie szkoły. Pierwsza propaguje wsuniecie się do hamaka na rozłożony, rozpięty śpiwór. Następnie zasuwamy hamak i powoli wsuwamy się do śpiwora układając w nim. Druga zaś zaleca aby wejść do śpiwora i zasunąć się do połowy jeszcze przed wejściem do hamaka. Później siadamy w hamaku tyłem, obracamy się i już leżymy. Zasuwamy hamak i śpiwór. Każdy sam sobie dobiera metodę;-)
Opisywane hamaki, model Frontline, to „urządzenia” całoroczne, przystosowane do bytowania w różnorakich warunkach. Sam hamak właściwy to dwie warstwy tkaniny, łączone z jednej strony rzepami. Powstała dzięki temu kieszeń może być wypełniona karimatą, matą termoizolacyjną, lub np. matą samopompującą. Oczywiście taki element instalujemy jak jest zimno, bo w hamaku dość mocno zgniatamy śpiwór, na znacznie większej powierzchni niż podczas spania w namiocie. Znacząco ogranicza to izolacyjne właściwości śpiwora.  W dni upalne można sobie darować dodatkową izolację wkładaną w kieszeń hamaka. Dla osób chcących spać w hamaku zimą, istnieje specjalna „kołdra” (underblaket) upinana po zewnętrznej stronie hamaka – dzięki czemu nie jest przez nas zgniatana i w pełni izoluje od zimna. Przy niskich temperaturach warto też założyć dwie pary skarpet, bo stopy nieco cierpią, nawet mimo dobrego śpiwora.
W poprzecznych tunelach u góry moskitiery są minimaszty i widać linki odciągowe.
Frontline ma zintegrowaną moskitierę. Można ją upiąć nad hamakiem kiedy nie jest potrzebna i nie ma robali. Wówczas integracja z naturą jest pełna. W momencie kiedy jednak komary spróbują sobie o nas przypomnieć – dwa ruchy suwakami i mamy spokój. Moskitiera ma dwa specjalne kanały w które wkłada się krótkie „maszty”, a te z kolei na gumowych linkach upina się do głównego mocowania hamaka. Dzięki temu nie leży ona na twarzy i mamy pewną przestrzeń wewnątrz hamaka z zapiętą moskitierą.
Noc w hamakach przy -5 stopniach. Widać zmrożony rękaw.
Bardzo przydatnym elementem jest rękaw. Nakłada się go na jedną stronę hamaka za pierwszym razem i naciąga tak, aby cały hamak się w nim schował (uprzednio wyciągamy minimaszty). Powstaje długa „kiełbaska” którą łatwo upchnąć w bagażniku auta. Oczywiście można schować hamak do dołączonego woreczka, ale przy codziennym składaniu/rozkładaniu nie miało to sensu.
Czas rozwinięcia hamaka przy mocowaniu do auta z jednej strony jest bardzo krótki, ale wymaga praktyki. Początkowo rozwieszenie obu hamaków i tarpa zajmowało mi nawet 20 minut, gdy tymczasem koledzy rozstawiali trzyosobowy namiot Quechua w 3 sekundy, ale robiąc to codziennie osiągałem czas rzędu 5-8 minut na kompletny system i wygrywałem składaniem, które trwało 2-3 minuty, gdy tymczasem koledzy walczyli z namiotem;-) Warto stosować karabińczyki alpinistyczne i tzw. whoopie sling – czyli specjalną opaskę, która nie kaleczy kory drzew. Owija się ją wokół drzewa, na jej obu końcach są uszka, w nie wpina się karabińczyk przywiązany do taśmy hamaka. Ot i cała praca, pozostaje wyregulować naciąg hamaka. Nie trzeba żadnej znajomości węzłów. 
Hamaki rozwieszone między dwoma autami, 
mocowane do bagażników dachowych karabińczykami.
Przy instalowaniu hamaka do auta należy pamiętać aby nie wiązać go bezpośrednio do relingu (we współczesnych autach), lub łapy bagażnika, a do samego bagażnika. Powoduje to zupełnie inny rozkład sił i minimalizuje ryzyko wyrwania relingu (są one projektowane raczej na siły działające wzdłuż osi auta, a nie na zrywanie w bok). W naszym Żuku mamy bagażnik na ośmiu łapach do rynienki i spokojnie znosił on dwa hamaki. Jeden trzask karabińczyka i hamak wisiał na aucie.
Podczas Złombolowej podróży przez Europę nie mieliśmy żadnego problemu z rozwieszeniem hamaków na polach campingowych. Na każdym polu drzew było do wyboru i koloru, aczkolwiek w ramach wynajętej parcelki tylko raz trafiliśmy układ który pozwolił rozpiąć hamaki na trzy drzewa, wykorzystując przy tym przedłużkę w postaci linki holowniczej. W każdym innym wypadku Żuk był zawsze jedną stroną mocowania obu hamaków, a drugą było pojedyncze, wybrane drzewo. Bez auta przystosowanego do wieszania hamaków musielibyśmy kilka nocy spędzić w namiocie – po prostu nie byłoby jak powiesić obu hamaków aby krył je jeden tarp. Bonusem jest brak opłat za hamaki na campingach – wymykają się wszelkim cennikom. 
Jaki zestaw zatem warto kupić? 
Dla pojedynczej osoby sprawa jest bardzo prosta. Podstawa czyli hamak plus tarp 3×3 m. Jaki model hamaka kto sobie wybierze to już jego sprawa – są różne wersje, z moskitierami i bez, z dodatkowymi masztami itp. Warto zestaw uzupełnić o rękaw transportowy, dwa duże karabińczyki alpinistyczne, dwa małe karabińczyki do gumowych linek od moskitiery i whoopie sling, dzięki czemu szybciej powiesimy hamak.
Dla dwóch osób koszty rosną;-) Dwa hamaki, plus dwa tarpy 3×3 lub jeden 4,5×3 m. Z góry uprzedzam ze przy drugiej opcji hamaki muszą być wieszane blisko siebie i bez jednostronnej bazy w postaci auta – może to być problematyczne poza lasem. Wyboru należy dokonać samemu, można kupić jeden tarp 3×3 a drugi 4,5×3 – dzięki czemu w zależności od warunków – będziemy mogli rozwinąć odpowiedni system. Do zestawu oczywiście warto kupić karabińczyki i whoopie sling.
Istnieją też specjalne systemy SuperLight, gdzie waga całego zestawu hamak+moskitiera+tarp nie przekracza jednego kilograma, a całość mieści się w kieszeni bojówek. Są one dedykowane osobom samotnie objeżdżającym świat rowerem, miłośnikom samotnych pieszych wędrówek itp. Wszędzie tam gdzie liczy się każdy gram – tam taki zestaw jest bezcenny.
Na koniec coś o cenach. Tanio nie jest. Zestaw hamak Frontline + tarp 3×3 + rękaw + karabińczyki alpinistyczne to ponad 550 złotych, a przy dwóch osobach robi się niemała sumka. Jednak coś za coś – otrzymujemy solidny zestaw który posłuży latami i zapewnia doskonałą jakość spania. Namiot w cenie 500 zł to dopiero początek dobrej jakości i trwałości. Za namiot będziecie jeszcze płacić na campingach, a 14 nocy w hamaku pozwala oszczędzić ok. 100 Euro – czyli jest w stanie się zwrócić. Kilka wyjazdów i zasadniczo jesteśmy do przodu:-)
Plusy:
  • niesamowity komfort spania
  • przewiewność
  • brak skraplania wilgoci (jak na ścianach namiotów)
  • niska waga
  • na zadnym campingu nie ma opłaty od hamaka (a od namiotów jest)
Minusy:
  • potrzebne są drzewa żeby powiesić
  • początkowo czasochłonne rozwieszanie
  • trudność wchodzenia do hamaka
  • osłabienie izolacji termicznej śpiwora przez zgniatanie go na większej powierzchni
  • cena całego zestawu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.