Le Żuk żyje i ma się dobrze;-)

Le Żuk żyje i ma się dobrze;-)

Wpadłem do Polski na tydzień, jak to mam od prawie roku w zwyczaju;-) W planach miałem ostatnie spotkanie z naszymi fanami – tym razem w bardzo znanej, warszawskiej knajpce podróżniczej – Południk Zero. Przybyły dosłownie tłumy i nie było gdzie się ruszyć, a ja przez dwie godziny opowiadałem o naszej podróży. I nikt nie wychodził w trakcie, więc chyba się podobało;-) Nasz wieczór uświetniły swoją obecnością dwie persony – z Gdańska specjalnie na tą okazję przyleciał Jędrzej, właściciel niebieskiego Peugeota 505 który jechał z nami w Budapeszt-Bamako, oraz Maciej – załogant Peugeota (przybył z Lądka Zdroju).

Po występie jeszcze sporo pytań, na które dzielnie odpowiadaliśmy i zachęcaliśmy w ten sposób naród do tłumnego uczestnictwa w takich szalonych wyprawach. Później jeszcze spotkanie w ramach Husaria Rally, który to rajd współorganizujemy. I w związku z nim musiałem obudzić Żuka ze snu zimowego. A było to tak:

Następnego dnia rano wydobyłem ze schowka akumulator rozruchowy, doładowałem go z prostownika i poszedłem do mojej ukochanej maszyny. Montaż akumulatora, procedura przedstartowa, grzanie świec i poszło. Zresztą możecie to zobaczyć na filmie który na szybko nagrałem. Niestety trochę zawiódł mikrofon, no ale nie można mieć wszystkiego;-)

Maszyna ryknęła, ożyła i pojechałem pod Stadion Narodowy, gdzie spotkaliśmy się z Adamem, z Terenwizji. Grupa ta wspiera bowiem organizowany przez nas rajd do Gruzji i kręciliśmy pod stadionem zajawkę. Trochę różnych ujęć, trochę dubli i chyba coś z tego chłopaki zrobią;-) Jak będzie na ich stronie – nie omieszkam się oczywiście pochwalić.

Żeby jednak nie było zbyt różowo – okazało się że pospawana felga puszcza w miejscu naprawy, czeka mnie więc jeszcze kilka wizyt u wulkanizatora i spawacza. Drugim drobnym problemem jest wyłażąca już tu i ówdzie korozja, co powoduje że muszę pomyśleć o malowaniu maszyny w przyszłym roku, a najpóźniej za dwa lata. Mało mnie to cieszy, ale taki urok starych, polskich aut, robionych z podłej jakości metali…

I to byłoby na tyle z nowości Żukowych. Rozważam też zabudowanie w Żuku Raspberry Pi zamiast tabletu i powoli się do tego przymierzam, ale sam do końca nie jestem pewny czy to dobry pomysł. Jeszcze nad tym pomyślę…

 

One thought on “Le Żuk żyje i ma się dobrze;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *