I po Złombolu 2016

I po Złombolu 2016

Złombol 2016 przeszedł do historii. Jeszcze tylko nieliczne załogi kręcą się po południu Europy, a dosłownie kilka w Afryce. Wszyscy powoli wracają na łono ojczyzny. W sumie zgłoszonych było 510 załóg, z tego co wyczytałem – wystartowało około 420-430 (nie każdemu udaje się zebrać załogę, przygotować auto i dotrzeć na start), a do drugiej mety dotarło szesnaście! Tak, tylko szesnaście.

61

Tegoroczny Złombol miał bowiem dwie mety – w Palermo dla wszystkich i w Tunezji dla bogatszych w czas i dukaty. O ile Złombol do Istambułu, kilka lat temu, zahaczał o rąbek wielkiej przecież Azji, za relatywnie niedużą kasę – koszt wizy, to tegoroczny wymagał dużo większej gotówki, aby zdobyć kontynent afrykański. Koszt promowania Żuka w jedną stronę – to jakieś 300 euro, w obie mamy 600, a to dla przeciętnego, jadącego w Złombolu Polaka – kwota niebagatelna.

My nie wystartowaliśmy z powodu lizania finansowych ran po naszej styczniowo-lutowej Afryce. Musieliśmy obciąć rozmaite koszty i plany, ale powoli widzimy światełko w tunelu. Rozumiemy doskonale że afrykańska edycja Złombola była chwytem marketingowym na jubileuszową edycję – w końcu dziesiąta impreza, wskazanie więc kolejnego kontynentu było doskonałym ruchem. Filip Chajzer i jego materiały w TVN dodatkowo nakręciły imprezę i po raz chyba pierwszy miała ona fajną oprawę medialną. To z kolei przełożyło się na zebranie miliona złotych z malutkim hakiem. I to jest wymierna, świetna wartość. Jesteśmy dumni z tego że braliśmy w tej imprezie udział dwukrotnie i też przyczynialiśmy się do jej sukcesu.

Wszystkim załogom które dotarły do tegorocznej mety – gratulujemy udziału i zazdrościmy. Byliście świetni i daliście radę! Tym którzy nie dotarli – za rok warto spróbować ponownie. Poddają się tylko słabeusze…

unnamed

A jeśli komuś 2500 kilometrów w jedną stronę to już za mało (jak nam;-) to zapraszamy na wrzesień 2017 do udziału w pierwszej edycji Husaria Rally – rajdu trudniejszego, dłuższego, bardziej wymagającego technicznie, ale równie charytatywnego i szalonego. A Gruzja jako cel jest perfekcyjną wisienką na torcie!

Leave a Reply